Nuklear Geheime Staatspolizei patrzy na ręce

Obrazek użytkownika Rafał Brzeski
Kraj

Roszady niemieckich ambasadorów w Polsce są coraz częstsze. Czyżby placówka w Warszawie zrobiła się toksyczna?

Rolf Wilhelm Nikel pełnił swą funkcję przez 7 lat. Jego następca, Arndt Burchard Ludwig Freiherr Freytag von Loringhoven, którego przodek był wielkim mistrzem krzyżackim a ojciec adiutantem Hitlera i stąd nazywano go w mediach społecznościowych “nazisynem”, spędził w Warszawie ciut mniej niż dwa lata. Thomas Bagger urzęduje niecały rok a już ma być zastąpiony przez Viktora Elblinga.

Ambasador Nikel od roku 2014 do 2020 wytrwale oliwił i wspierał machinę Platformy Obywatelskiej, aby mogła wygrać wybory w 2015 roku. Nadszedł jednak czas na zmiany i Jego Ekscelencja musiał się zająć opatrywaniem politycznych ran i tworzeniem “totalnej opozycji”, która miała przejąć władzę z pomocą “zagranicy” sterowanej przez bawiącego w Brukseli guru wraz z jego berlińskimi mocodawcami. Koncepcja “ulica i zagranica” nie wypaliła. Totalna opozycja nie zyskała poparcia wyborców i ambasador z Warszawy wyjechał.

Jego następca, doświadczony w motaniu siatek agentury wpływu, dezinformacji oraz propagandowej i politycznej dywersji, jak przystało na byłego zastępcę szefa służby wywiadu Bundesnachrichtendienst, pracowicie tworzył i scalał różne proniemieckie grupy polityczne, organizacje pozarządowe i fundacje pod nieobecność bawiącego w Brukseli przyszłego premiera, który miał przyjechać na “białym koniu” i objąć władzę w imieniu Komisji Europejskiej i Berlina. Tryumfalnego wjazdu nie było, być może dlatego, że białych koni nie ma, są tylko siwe. W każdym razie po kolejnej klapie wyborczej ambasador się zmienił.

Sukcesor superszpiega przed przyjazdem do Warszawy przez 13 lat planował i kształtował politykę zagraniczną Berlina, kiedy Niemcy konsekwentnie parły do imperialnej współpracy z Rosją. Kreślił ramy wspólnego „mechanizmu zarządzania konfliktami” w sferze cywilnej i wojskowej oraz “nowej architektury bezpieczeństwa europejskiego”. Imperialne plany trzeba było jednak odłożyć na półkę, gdyż Rosja skompromitowała się na Ukrainie, niemiecki program rozwoju gospodarczego w oparciu o tani gaz z Rosji zawalił się wraz ze szczątkami gazociągów Nord Stream, a Sojusz Atlantycki zamiast się kurczyć i cofać ze wschodniej flanki poszerzył się i otacza Rosję. Znów trzeba pakować walizki.

Zwiastowanym przez media nowym ambasadorem ma zostać Viktor Elbling dotychczasowy szef niemieckiej misji dyplomatycznej we Włoszech. Doświadczony, a jakże, dyplomata co to wcześniej pełnił misje w Korei Południowej, Hiszpanii i Meksyku a w berlińskiej centrali zajmował się klimatem, energetyką, finansami oraz gospodarką. Wprawdzie Elbling nie ma swojej strony w Wikipedii, ale jak się dobrze szuka, to w Wikileaks można znaleźć tajną depeszę amerykańskiego Departamentu Stanu, z której wynika, że proponowany Polsce dyplomata jest ekspertem w dziedzinie transferów broni jądrowej i technologii nuklearnych. W 2008 roku przewodniczył Grupie Dostawców Jądrowych (Nuclear Suppliers Group), czyli kierował globalnym nieformalnym klubem 48 państw posiadających i eksportujących materiały i technologie nuklearne, a także technologie podwójnego zastosowania. Przykładowo w maju 2008 roku Elbling przewodniczył w Berlinie plenarnej sesji NSG, podczas której omawiano możliwości rozwoju komercyjnego wzbogacania uranu, a także zasady transferu technologii oraz sprzętu do wzbogacania i ponownego przetwarzania materiałów rozszczepialnych. Mimo to, kiedy na internetowych stronach NSG uruchomi się przeszukiwarkę podając “Viktor Elbling” otrzymuje się komunikat “znaleziono zero rezultatów”. Lektura rubryki “kącik prezesa” nie potwierdza, aby Niemcy kiedykolwiek przewodniczyły NSG. Więcej można się dowiedzieć z krótkiej notki hinduskiego portalu Tribune News Service datowanej w New Delhi 11 maja 2009 roku.  Jest to lakoniczna informacja o “pozytywnej dyskusji” na temat  “przyszłej współpracy w różnych obszarach”, którą z wysokimi urzędnikami hinduskimi prowadziła delegacja NSG z Viktorem Elblingiem na czele. Z notki można się też dowiedzieć, że Niemcy przewodniczyły jednak pracom nuklearnego “kartelu”. Przejęły przewodnictwo od Afryki Południowej i po rocznej kadencji przekazały je Węgrom.

Monitorowanie międzynarodowego obrotu materiałami i technologiami nuklearnymi wymaga więcej dyskrecji niż handel ziemniakami. W środowisku, gdzie to co cywilne miesza się z tym co militarne dbałość o tajemnicę jest instynktowna i zrozumiała. A jak ktoś chce coś ukryć, to inni chcą się dowiedzieć o co chodzi. Polska z rozmachem rozpoczęła program tworzenia niezależnej energetyki jądrowej w oparciu o duże reaktory budowane wspólnie z amerykańskim  koncernem Westinghouse. Równolegle prezes Daniel Obajtek kreśli plany zbudowania 79 małych modułowych reaktorów SMR w ciągu 15 lat. Rozproszone po kraju i wpięte w narodową sieć staną się strategicznym elementem energetycznej suwerenności Polski. W Berlinie zapewne uznano, że trzeba patrzeć Obajtkowi na ręce, wiedzieć co podpisuje, z kim, i dlaczego. Nuklear Geheime Staatspolizei musi więc czuwać, bacznie obserwować i w razie czego interweniować.

Premiera: ]]>www.tysol.pl]]>

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (9 głosów)