Mrzonka Putina: NATO bis

Obrazek użytkownika Humpty Dumpty
Świat

Lech Wałęsa może otwierać szampana. Po trzech dekadach jego koncepcja NATO bis znalazła kontynuatorów w Moskwie.

Warto prześledzić drogę, jaką opublikowany początkowo w rumuńskim nacjonalistycznym portalu tekst NATO kontra BRICS, nuklearny Armageddon! (NATO vs. BRICS, Armaghedonul nuclear) przebył po różnojęzycznych portalach. Ich wspólnym mianownikiem jest filokacapość, innymi słowy są albo utworzone przez użytecznych idiotów Putina, albo też bezpośrednio utworzone przez posowieckie służby.

Warto jednak zapoznać się z nim, bowiem pokazuje jak mało który kolejną mrzonkę postsowieckiego dyktatora.

Ludzkość doszła do punktu, w którym nie chce już niczego brać pod uwagę - negocjacji, dyplomacji, wstrzemięźliwości, wszystko to zastępują dziś groźby, strajki zbrojne, sabotaż, przygotowania do wojny. Wydaje się, że teraz więcej się mówi o wojnie niż w latach 30. , przed drugą pożogą. Czy naprawdę chcesz tego czegoś? Czy przemysł zbrojeniowy zaczął dyktować politykę i kierunek, w którym musi podążać świat? Bez względu na to, jak bardzo jesteśmy kuszeni, by odpowiedzieć „Nie, niemożliwe!”, rzeczywistość obala wszelkie argumenty, które wysuwamy na rzecz pokoju.

A mówiąc o rzeczywistości, nie patrzmy tylko na mini-bitwę na Ukrainie, gdzie wybuchła walka między Słowianami.

Świat szykuje najstraszniejszą zapowiedź (dla Zachodu), ale wuwuzele A3 (a zwłaszcza generałowie wyszkoleni za czasów Deja i chodzący jak niedźwiedzie od jednego telewizora do drugiego) nie mówią o tym ani słowa. BRICS jest bliski stania się (również) sojuszem wojskowym!

Zostawmy na boku losy Bahmuta (zajmuje się nim Radu Tudor) i przeczytajmy w National, co dziś robi Putin i jego sojusznicy, manewry, o których nie ma ani słowa w rumuńskiej telewizji!

Uwaga. Tekst rumuński zawiera odniesienia do sytuacji wewnętrznej tego kraju, zatem w tłumaczeniach ich nie znajdziecie.

Mosi”, więcej niż szkolenie wojskowe

BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny, RPA) to koszmar trójbiegunowego systemu rządzącego światową gospodarką, na który składają się Stany Zjednoczone, Europa i Japonia.

Co oznacza BRICS w zaledwie 4 punktach?

  1. 27% powierzchni Ziemi (40 milionów kilometrów kwadratowych) i bogate zasoby naturalne;
  2. 40% światowej populacji i liczna młoda siła robocza;
  3. 25% światowego PKB jest wytwarzane przez pięć państw członkowskich;
  4. 50% światowego rynku handlowego.

Do tego czasu wiadomo było, że BRICS miał wyłącznie intencje gospodarcze, ale 23 czerwca 2022 roku, przy okazji ostatniego szczytu, w którym uczestniczył także Władimir Putin, przywódca Chin Xi Jinping zaatakował: „Niektóre kraje dążą do absolutnego bezpieczeństwa poprzez rozszerzanie sojuszy wojskowych i praktykowanie na szeroką skalę samodzielności, ignorując prawa i interesy innych państw. Jeśli ten niebezpieczny pęd będzie się utrzymywał, świat stanie się jeszcze bardziej niespokojny i niestabilny”. Pekin wysłał wiadomość do NATO, tylko po to, by „Atlanci” odpowiedzieli jeszcze bardziej prowokacyjnym posunięciem: zaprosili Szwecję i Finlandię, by do nich dołączyły!

Obecnie w RPA odbywają się super ćwiczenia wojskowe z udziałem Chin i Rosji. Mosi („Dym”, w dialekcie Tswana, jednym z 11 oficjalnych języków Republiki Południowej Afryki) zbiega się z obchodami Dnia Sił Zbrojnych Republiki Południowej Afryki, które odbędą się w zatoce Richards. Moskwa wysłała w ten rejon fregatę i inne okręty wojenne, Chiny uczestniczą z myśliwcami i niszczycielami, aby pokrótce przejrzeć niektóre „elementy” biorące udział w tych ćwiczeniach wojskowych.

Jeśli chodzi o stronę dyplomatyczną, Siergiej Ławrow właśnie zakończył prawdziwą służbę w Afryce i po przybyciu do Kapsztadu podsumował: Republika Afrykańska, Sudan Południowy, Mali i północny Mozambik. Społeczność międzynarodowa musi poprzeć rozwiązania wybrane przez same kraje afrykańskie, w tym w ramach Unii Afrykańskiej i jej organizacji regionalnych”.

Iran puka: co Teheran ma do zaoferowania

Iran nie jest częścią BRICS, ale chce zostać zaakceptowany. Źródła amerykańskiego wywiadu wojskowego ujawniają, że przywódcy Teheranu próbują obecnie przekonać Pekin, że zasługują na przyjęcie do tego sojuszu.

Konkretnie, jak mówią Amerykanie, przywódcy Iranu udali się do Chin i podczas rozmów z Xi Jinpingiem położyli na stole ofertę nie do odrzucenia: dostęp do technologii UAV (irańskie drony)! Testowane przez Rosjan na Ukrainie irańskie drony okazały się skuteczne, a Teheran jest gotowy podzielić się „know-how” ze swoimi chińskimi i rosyjskimi partnerami. Iran podpisał już umowę z Rosją na koprodukcję 6000 zaawansowanych technologicznie UAV, dronów, które będą wykorzystywane nie tylko podczas wojny na Ukrainie; Persowie przygotowują się do stawienia czoła rzekomej potencjalnej amerykańsko-izraelskiej ofensywie wojskowej.

Przyspieszenie prowschodniej orientacji irańskiej polityki zagranicznej zostało wypracowane w ścisłym gronie doradców Najwyższego Przywódcy ajatollaha Alego Chameiniego.

Siła militarna BRICS

W chwili, gdy BRICS ogłosi publicznie przejście do sojuszu wojskowego, będziemy mieli najpotężniejszy blok na świecie.

BRICS mają najwięcej broni jądrowej (Rosja, Chiny i Indie), więcej niż cztery uzbrojone w broń jądrową państwa NATO (USA, Wielka Brytania, Francja i Izrael, z łącznym arsenałem około 6155 głowic). Aby mieć jasny obraz arsenału, o którym mówimy - tylko sama Federacja Rosyjska ma więcej głowic nuklearnych niż całe NATO!

Ale BRICS oznacza coś więcej i niekoniecznie mówimy o potędze militarnej. W końcu siła ekonomiczna to także broń, prawda? Na przykład Indie mają kluczowe znaczenie dla produkcji leków i inżynierii, Rosja dla eksportu energii (ropa, gaz, węgiel, uran), Chiny dla znacznej części zachodniej produkcji, Brazylia i RPA dla ropy naftowej i rud.

Jak to bywa z tego typu wrzutami, już na pierwszy rzut oka wskazującymi na kremlowskie autorstwo, próżno szukać imienia i nazwiska autora (autorów?).

Co prawda byłaby to tylko próba dodatkowego uwiarygodnienia niekoniecznie mająca cokolwiek wspólnego ze stanem rzeczywistym (vide: NDP), ale nie czepiajmy się zbytnio.

Przekaz tego tekstu, w zamierzeniu mającego przecież osłabić wolę walki z kacapską potęgą przez tzw. Zbiorowy Zachód a także dodać siły kacapofilom obecnym niestety w każdym państwie świata, Burkina Fasso nie wyłączając, jest jednak zupełnie inny.

Oto bowiem putlerowcy chcąc nie chcąc uznają, że Rosja w pojedynku z NATO dostaje… baty.

Co gorsze dla nich, specjalnie lekceważona w przytoczonym tekście wojna napastnicza wydana Ukrainie pokazuje po roku faktyczny stan armii Federacji Rosyjskiej.

Ilość zniszczonego sprzętu, ilość zabitych, rannych i wziętych do niewoli już po dwóch miesiącach walk przekroczyły straty poniesione przez Związek Sowiecki w Afganistanie. Tyle, że tam rozłożyć trzeba było je na całą dekadę.

W warunkach ukraińskich natomiast utrzymanie obecnego tempa strat przez dekadę oznaczałoby wybicie wszystkich poborowych w Rosji.

Co więcej, opowieści o wspólnym sojuszu Chin, Indii oraz Rosji to bajki obliczone na tępawego dość mocno odbiorcę.

Przede wszystkim Chiny ciągle pamiętają o zabranych im w 1860 roku ziemiach – około miliona km kwadratowych. Na tych terenach znajduje się wielki port wojenny Rosji – Władywostok. Indie oraz Chiny skonfliktowane są w rejonie Kaszmiru. Ostatnie starcie, co prawda bez broni, ale za to z użyciem pięści, miało miejsce pod koniec ubiegłego roku (9 grudnia).

I jeśli w sowieckim Układzie Warszawskim tradycyjnie poróżnione państwa (np. Węgry i Rumunia) musiały schować wzajemne anse i razem strzec najwspanialszego ustroju, to przecież w BRICS nie ma hegemona na tyle mocnego, by mógł nakazać cokolwiek innym.

Epatowanie atomówą delikatnie mówiąc jest jakby z nieco innej epoki. Samo posiadanie głowic mało znaczy. Głowicę bowiem należy jeszcze załadować do odpowiedniego nośnika (samolotu, drona czy rakiety) i dowieźć do celu.

Poza tym ilość głowic, jakie posiada NATO, w zupełności wystarczy do starcia rozumnego życia z powierzchni Ziemi. Posowiecki arsenał może jedynie upewnić się co do wyniku.

Konflikt nuklearny w tym przypadku będzie musiał zakończyć się remisem, na dodatek byłaby to ostatnia wojna w dziejach Ludzkości.

Ale coś przecież biednym rusofilom trzeba pokazać.

Zupełnie tak, jakby sam Putin mówił:

- Owszem, czołgi nasze ustępują natowskim co najmniej jedną generację. Samoloty nasze są przestarzałe, żołnierze i dowódcy potrafią jedynie pić, gwałcić i kraść…

Ale jak się wkurzymy, to ze świata kamień na kamieniu nie zostanie! Łącznie z Rosją!!!!!!!!!!!

Faktycznie, oto sojusz na miarę przyszłych pokoleń. ;)

Zabawne są też wtręty o irańskich dronach. Żeby tekst był mondrutki i rzucał na kolana tępego filoputinistę zamiast pisać o prymitywnych dronach napędzanych silnikami będącymi chińską kopią motorku napędzającego ongiś… Volkswagena Garbusa (dron Shahed-136) czy też zupełnie maleńkimi napędzanymi silniczkami od znanego u nas w latach 1970-tych czechosłowackiego motoroweru Java (różne małe modele) NN autorzy piszą o technologii UAV. Ten skrótowiec oznacza po angielsku Unnamend Aircraft Vehicle czyli… bezzałogowy statek powietrzny!

Znaczy się… dron.

Najwyraźniej zdaniem ruskich propagandzistów ukrytych za tekstem Rosjanie, Hindusi czy Chińczycy są zbyt tępi, aby zrobić coś, co irański pastuch klecie w szałasie po owcach. ;)

No. ale przecież BRICS stanowi:

1. 27% powierzchni Ziemi (40 milionów kilometrów kwadratowych) i bogate zasoby naturalne;

2. 40% światowej populacji i liczna młoda siła robocza;

3. 25% światowego PKB jest wytwarzane przez pięć państw członkowskich;

4. 50% światowego rynku handlowego.

40% światowej populacji? Pełna zgoda. Na 8 miliardów żyjących teraz ludzi aż 3 mld to mieszkańcy Indii i Chin (37,5%).

Czyli wg putinowskiego snu o potędze Chińczycy będą pracować, by zapewnić dobra konsumpcyjne Hindusom, a ci odwrotnie. ;)

Po co reszta świata? Po co zalewanie UE, USA, krajów NATO itp. chińskim badziewiem? Po prawdzie nie tylko. Coraz więcej samochodów renomowanych marek powstaje w Państwie Środka – np. ostatni model Hondy Jazz. Podobnie aparaty fotograficzne, obiektywy… a także drogie ubrania, koszule itp.

Problem polega na tym, że bez zachodnich rynków cała ta produkcja będzie musiała stanąć. Rzesze nędzarzy, tak naprawdę stanowiących mieszkańców Indii, Chin, Brazylii czy Rosji nie kupią nic z tej oferty.

Co najwyżej tanie t-shirty, jakieś pepegi i spodnie wzorowane na jeansach.

Za to wielką przyszłość mieć będą zakłady monopolowe. Tu duża szansa dla Brazylii, której wódka z trzciny cukrowej poniewiera tak samo, a wg niektórych nawet lepiej niż ta otrzymywana z ziemniaków, o pszenicy nie wspominając. ;)

Pożartowaliśmy. Przejdźmy więc do faktów.

Mający stanowić przeciwwagę dla Kolektywnego Zachodu, jak pieją putiniści, BRICS tak naprawdę skupia kraje, których ekonomiczną podstawą bytu jest handel z tymże Zachodem. No, może z wyjątkiem Indii, które rozwijają własny rynek.

Odcinanie się od Zachodu oznacza więc dla nich ponowne pogrążenie się w niewyobrażalnej wręcz nędzy sporej części społeczeństwa.

I wszystko to miałoby się stać dla zaspokojenia ambicji człowieczka, którego kraj liczy sobie 20 razy mniej mieszkańców, niż Indie i Chiny razem!

To już nie jest paranoja. Obłęd putinowców przekroczył dawno granice groteski.

Pytanie tylko, kiedy Chiny dokonają oficjalnego zwrotu?

Najwyraźniej czekają na wyczerpanie się Rosji.

O odebranych sobie ziemiach pamiętają. Wojna na Ukrainie jedynie przyspieszy ich powrót.

I nie tylko oni. Finlandia ma również spore pretensje. Tak samo Iran czy Turcja.

Rosja – ostatnie mocarstwo kolonialne świata na naszych oczach wpełza w niebyt.

22.02 2023

 

 

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (8 głosów)

Komentarze

Czy Rosja jest wielka? Skurczyła się jak balon, w którym nikt nie podtrzymuje powietrza

Rosja to kraj dojmującej, trwałej nędzy. 4 procent populacji, czyli 21 milionów ludzi żyje poniżej progu minimum socjalnego wynoszącego 165 dolarów, 35 milionów nie ma w mieszkaniu toalety, a 29 milionów dostępu do bieżącej wody. Każdy dzień działań wojennych kosztuje tę gospodarkę co najmniej miliard dolarów, a do tego utratę trudnych do odtworzenia zasobów. Sprzęt to jedna sprawa, ale skąd brać pilotów helikopterów w miejsce tych poległych śmiercią najeźdźcy, czy 100 tysięcy informatyków, którzy od początku wojny opuścili kraj? (...)

Być może to podbiciu chanatu kazańskiego i masakrze w samym mieście, której ówcześni Moskale dokonali w 1552 roku, Rosjanie zawdzięczają swe pogardliwe miano kacapów. Tatarom obiecano życie, jeśli poddadzą Kazań (dziś stolicę Tatarstanu) bez walki. Złożyli więc broń, otworzyli bramy miasta, a Moskale – wojska Iwana IV Groźnego mając w pogardzie własne słowo, dokonali masakry.

W językach tureckich „hassap” lub „kassap” oznacza hycla, oprawcę, rzeźnika. Inni zaś twierdzą, że mianem kacapów Rosjan obdarzyli Ukraińcy, szydząc z ich bród jak u capów – starych kozłów. W gwarze lwowskiej kacap to dureń.

Za: https://tygodnik.tvp.pl/59839970/czy-rosja-jest-wielka-skurczyla-sie-jak-balon-w-ktorym-nikt-nie-podtrzymuje-powietrza?_ga=2.157443578.136943428.1651217962-1723870462.1651217962

Vote up!
3
Vote down!
0

Przemoc nie jest konieczna, by zniszczyć cywilizację. Każda cywilizacja ginie z powodu obojętności wobec unikalnych wartości jakie ją stworzyły. — Nicolas Gomez Davila.

#1650370