Projektowanie waluty

Obrazek użytkownika gps65
Gospodarka

Za­chod­nie­mu świa­tu zo­stał na­rzu­co­ny mo­no­po­li­stycz­ny sys­tem wa­lu­to­wy. Na­zy­wa się to Sys­tem z Bret­ton Wo­ods – z póź­niej­szy­mi zmia­na­mi, z któ­ry­ch klu­czo­wą by­ła li­kwi­da­cja wy­mia­ny wa­lu­ty na zło­to. Fun­da­men­tem te­go sys­te­mu je­st pań­stwo­wa wa­lu­ta fi­du­cjar­na nieoparta na żad­ny­ch pa­ry­te­ta­ch krusz­co­wy­ch, opar­ta na ban­ko­wo­ści cen­tral­nej, kre­dy­cie z obo­wiąz­ko­wą re­zer­wą cząst­ko­wą i wie­lu in­ny­ch drob­niej­szy­ch ure­gu­lo­wań. Każ­da wa­lu­ta pań­stwa wcho­dzą­ce­go w to po­ro­zu­mie­nie mu­si speł­niać sze­reg róż­ny­ch zde­fi­nio­wa­ny­ch wa­run­ków.

  Je­st wie­lu kry­ty­ków te­go sys­te­mu. Naj­czę­ściej je­st to kry­ty­ka kon­struk­tyw­na – oni pro­jek­tu­ją in­ny, lep­szy sys­tem, lep­szą wa­lu­tę. Naj­częst­sze pro­po­zy­cje to wa­lu­ta uzgod­nio­na z pro­duk­cją dó­br bę­dą­cy­ch w obie­gu han­dlo­wym. Cho­dzi o to, by róż­ny­mi spo­so­ba­mi zrów­no­wa­żyć kre­ację mo­no­po­li­stycz­nej wa­lu­ty z po­więk­sza­niem się go­spo­dar­ki, któ­rą ta wa­lu­ta ob­słu­gu­je – by i wzro­st wo­lu­me­nu wa­lu­ty i wzro­st go­spo­dar­czy by­ły pro­por­cjo­nal­ne.

  Ogól­nie uwa­żam, że tyl­ko kry­ty­ka kon­struk­tyw­na je­st sen­sow­na. Ale w tej kwe­stii czy­nię wy­ją­tek.

  Je­stem nie­kon­struk­tyw­nym kry­ty­kiem sys­te­mu fi­nan­so­we­go. Uwa­żam, że obec­ny sys­tem je­st zły, ale złe są też wszyst­kie te pro­po­zy­cje kry­ty­ków. Nie wni­kam w kon­struk­cję wa­lu­ty – zło nie tkwi w tej kon­struk­cji, ale w mo­no­po­lu. Nie ma kom­plet­nie zna­cze­nia, ja­ki mo­no­po­li­stycz­ny sys­tem wa­lu­to­wy przyj­mie­my – każ­dy bę­dzie zły. Ale każ­da ta­ka zła wa­lu­ta na­tych­mia­st sta­nie się do­bra, gdy bę­dzie kon­ku­ro­wać z in­ny­mi. Więc uwa­żam, że i obec­ny sys­tem, i wszel­kie pro­jek­ty kry­ty­ków, są do­bre, gdy bę­dą dzia­łać na­raz, bę­dą kon­ku­ro­wać o te sa­me trans­ak­cje han­dlo­we.

  By zli­kwi­do­wać mo­no­pol wa­lu­to­wy, wy­star­czy ogło­sić, że każ­dy po­dat­nik mo­że pła­cić po­dat­ki w ta­ki­ch wa­lu­ta­ch, w ja­ki­ch za­ra­bia. A za­ra­biać mo­że, w czym chce.

  Zło pań­stwo­wy­ch wa­lut fi­du­cjar­ny­ch tkwi w tym, że ste­ru­ją ni­mi lu­dzie. A ci lu­dzie mo­gą re­ali­zo­wać ja­kieś in­te­re­sy. A wa­lu­ta po­win­na być neu­tral­na, nie po­win­na re­ali­zo­wać ni­czy­ich in­te­re­sów. Są więc ta­cy, któ­rzy pro­jek­tu­ją sys­tem ste­ro­wa­nia wa­lu­tą przez sztucz­ną in­te­li­gen­cję, al­bo przez ja­kieś ści­słe al­go­ryt­my, a nie ar­bi­tral­ne de­cy­zje ko­go­kol­wiek.

  Rów­nie do­brze moż­na po­dob­nie roz­wią­zać pro­ble­my z wszel­ki­mi in­ny­mi mo­no­po­la­mi. Utwórz­my mi­ni­ster­stwo mo­to­ry­za­cji, utwórz­my pań­stwo­wą fa­bry­kę sa­mo­cho­dów, za­każ­my uży­wa­nie wszel­ki­ch in­ny­ch, a po­tem za­trud­nij­my sztucz­ną in­te­li­gen­cję, by li­czy­ła, jak ma wy­glą­dać sa­mo­chód, ja­kie ma naj­lep­sze pa­ra­me­try i ile go pro­du­ko­wać, by ide­al­nie za­spo­ka­jał po­pyt w ca­łym kra­ju. Głu­pie nie?

  Do­kład­nie tak sa­mo je­st z wa­lu­tą. Jak ma­my mo­no­pol to żad­na sztucz­na in­te­li­gen­cja nie je­st w sta­nie wy­li­czyć opty­mal­nej ilo­ści tej wa­lu­ty, tak jak nikt nie je­st w sta­nie wy­li­czyć opty­mal­nej licz­by sa­mo­cho­dów, bu­tów, lo­ko­mo­tyw czy kom­pu­te­rów. Każ­dy przed­się­bior­ca mu­si so­bie to sam li­czyć, a opty­mal­no­ść wy­mu­si kon­ku­ren­cja mię­dzy ni­mi. Wa­lu­ta nie je­st żad­nym wy­jąt­kiem, tak jak wy­jąt­kiem od wol­ne­go ryn­ku i kon­ku­ren­cji nie je­st służ­ba zdro­wia, edu­ka­cja, ubez­pie­cze­nia, kul­tu­ra, straż po­żar­na, ka­na­li­za­cja czy miesz­kal­nic­two.

  Żad­na sztucz­na in­te­li­gen­cja, a na­wet na­tu­ral­na, nie za­stą­pi wol­ne­go ryn­ku. Mi­lio­ny nie­uda­ny­ch prób są te­go do­bit­nym do­wo­dem. Na ryn­ku mo­że, a na­wet po­win­no, być wie­le kon­ku­ren­cyj­ny­ch wa­lut – i prak­ty­ko­wa­ne mo­gą być róż­ne spo­so­by ich kre­acji. Jak naj­bar­dziej słusz­ne i do­bre bę­dzie to, że bę­dzie na ryn­ku wa­lu­ta kre­owa­na przez sztucz­ną in­te­li­gen­cję – ale nie­ch kon­ku­ru­je z wa­lu­tą kre­owa­ną przez ja­kąś ra­dę mę­dr­ców, wa­lu­tą opar­tą na krusz­ca­ch i z kryp­to­wa­lu­ta­mi.

  Nie ma żad­ny­ch po­wo­dów, by za­rzą­dzać mo­no­pol wa­lu­to­wy. Wszel­kie mo­no­po­le na­rzu­ca­ne od­gór­nie w pra­wie pu­blicz­nym są złe. Nie dla­te­go, że trud­no osią­gnąć ide­ał, ale dla­te­go, że ide­ał na ryn­ku nie ist­nie­je, bo ry­nek to spo­sób na wy­mia­nę dó­br o su­biek­tyw­nej, a nie obiek­tyw­nej, war­to­ści. Zin­sty­tu­cjo­na­li­zo­wa­ne, od­gór­ne na­rzu­co­ne, cen­tral­ne obiek­ty­wi­zo­wa­nie cze­go­kol­wiek je­st zbęd­ne i szko­dli­we. Nie ma w tym wy­jąt­ków.

  Kon­ku­ren­cja wa­lu­to­wa je­st wie­lo­kroć ła­twiej­sza do wpro­wa­dze­nia, ła­twiej­sza do prak­tycz­ne­go zre­ali­zo­wa­nia niż ja­kie­kol­wiek uto­pie sys­te­mów kreu­ją­cy­ch mo­no­po­li­stycz­ną wa­lu­tę. Te wi­zje są to­tal­ne, wy­ma­ga­ją po­tęż­nej si­ły zdol­nej do na­rzu­ce­nia da­nej kon­cep­cji ca­łe­mu świa­tu, a przy­naj­mniej tej czę­ści świa­ta, gdzie obo­wią­zu­je obec­ny mo­no­pol. A mo­ja wi­zja wy­ma­ga tyl­ko li­kwi­da­cji kil­ku zbęd­ny­ch prze­pi­sów w ja­kim­kol­wiek pań­stwie.

  Że­by to­tal­nie prze­bu­do­wać sys­tem fi­nan­so­wy, trze­ba wy­grać wy­bo­ry we wszyst­ki­ch pań­stwa­ch, któ­re ten sys­tem sto­su­ją – głów­nie w USA – i nie mo­gą to być ani de­mo­kra­ci, ani re­pu­bli­ka­nie. Je­śli mój po­my­sł to uto­pia, ale te wszyst­kie in­ne po­my­sły za­mia­ny jed­ne­go mo­no­po­lu na in­ny są uto­pią do sze­ścia­nu.

  Żad­na sztucz­na in­te­li­gen­cja nie wy­li­czy, ile na­le­ży emi­to­wać wa­lu­ty i nie prze­wi­dzi, ja­ka bę­dzie na niej in­fla­cja – nie­za­leż­nie od te­go, czy bę­dzie jed­ną z wie­lu, czy też wy­mu­si­my na niej mo­no­pol. Ale moż­na trak­to­wać ta­kie po­my­sły ja­ko wy­zwa­nie in­te­lek­tu­al­ne – ja­ko za­da­nie eko­no­micz­ne na za­li­cze­nie stu­diów.

  Mo­im zda­niem lep­szym wy­zwa­niem in­te­lek­tu­al­nym by­ło­by stwo­rze­nie lep­szej kryp­to­wa­lu­ty niż wszyst­kie obec­nie ist­nie­ją­ce. Uwa­żam, że ści­śle zde­fi­nio­wa­ny i z gó­ry zna­ny al­go­rytm kre­acji wa­lu­ty bę­dzie za­wsze lep­szy niż ja­ka­kol­wiek sztucz­na in­te­li­gen­cja dzia­ła­ją­ca nie­de­ter­mi­ni­stycz­nie, opie­ra­ją­ca się na nie­prze­wi­dy­wal­ny­ch zja­wi­ska­ch na­tu­ral­ny­ch. Ta­ki in­de­ter­mi­ni­zm przy kre­acji wa­lu­ty bę­dzie za­wsze zły. Przed in­fla­cją, de­fla­cją, apre­cja­cją, de­pre­cja­cją, czy in­ny­mi zja­wi­ska­mi wa­lu­to­wy­mi naj­le­piej chro­ni wol­ny ry­nek, czy­li kon­ku­ren­cja mię­dzy wa­lu­ta­mi, a nie ja­kie­kol­wiek al­go­ryt­my kre­acji.

  W ogó­le, gdy się mó­wi o pie­nią­dzu, to po­win­no się go trak­to­wać ja­ko po­ję­cie abs­trak­cyj­ne – gdy wcho­dzi­my w szcze­gó­ły, gdy roz­wa­ża­my prak­ty­kę, to po­win­na być mo­wa tyl­ko o wa­lu­ta­ch, ja­ko ema­na­cja­ch pie­nią­dza. Kre­acja pie­nią­dza to po­ję­cie fi­lo­zo­ficz­nie – w eko­no­mii je­st tyl­ko kre­acja ja­kiejś kon­kret­nej wa­lu­ty. Zja­wi­ska na tej wa­lu­cie nie są za­leż­ne tyl­ko od niej sa­mej, ale też od zja­wi­sk na­tu­ral­ny­ch, na­sta­wie­nia lu­dzi (głów­nie spe­ku­lan­tów i in­we­sto­rów), in­ny­ch wa­lut obok niej i pra­wa, któ­re re­gu­lu­je ob­ro­tem ty­ch wa­lut.

  Za­ło­że­nie, że bę­dzie­my kre­ować ja­kąś wa­lu­tę na pod­sta­wie wy­pro­du­ko­wa­ny­ch to­wa­rów, je­st bez sen­su, gdy nie uwzględ­ni­my też in­ny­ch wa­lut, któ­re słu­żą, al­bo mo­gą po­słu­żyć, do ob­ro­tu han­dlo­we­go ty­mi to­wa­ra­mi. Co z te­go, że wy­my­śli­my ide­al­ną wa­lu­tę i jej kre­ację, i na­wet za­sto­su­je­my prze­moc, by lu­dzi zmu­sić do jej uży­wa­nia, je­śli lu­dzie to ole­ją i cich­cem, nie­le­gal­nie bę­dą uży­wać bit­co­inów? Ca­ły mi­ster­ny plan i wy­zwa­nie in­te­lek­tu­al­ne szlag tra­fi.

  Pro­jek­to­wa­nie no­wej wa­lu­ty bę­dzie mia­ło sens, gdy znie­sio­ny zo­sta­nie mo­no­pol – wte­dy bę­dzie to kon­struk­tyw­ne wy­zwa­nie in­te­lek­tu­al­ne. A pro­jek­to­wa­nie no­wej mo­no­po­li­stycz­nej pań­stwo­wej wa­lu­ty to po­my­sł gor­szy niż nic nie­ro­bie­nie. Każ­dy kon­kret­ny po­my­sł uza­leż­nia­nia kre­acji od pro­duk­cji wy­ma­ga to­ta­li­tar­ne­go pań­stwa, któ­re sto­su­je peł­ną in­wi­gi­la­cję, by wie­dzieć, ile kto cze­go pro­du­ku­je. To ewi­dent­nie po­gor­szy sy­tu­ację, a nie po­lep­szy.

Grzegorz GPS Świderski

PS. Notki powiązane:

3
Twoja ocena: Brak Średnia: 2.7 (6 głosów)