Kaczyński: PO weszła w rolę SLD. Chroniąc mniejszość, pcha nas w stronę Trzeciego Świata - Ewelina Nowakowska, Agaton Koziński

Obrazek użytkownika ciociababcia
Inne

- Chcemy prawdziwej modernizacji, a nie Polski przypominającej głębokie południe Europy czy Wschód, a w pewnych elementach nawet Trzeci Świat - mówi Jarosław Kaczyński, prezes PiS, w rozmowie z Eweliną Nowakowską i Agatonem Kozińskim.

Jarosław Kaczyński (© Bartek Syta/Polskapresse)

Każdy z nas chciałby, by w Polsce była Kalifornia - mówił Donald Tusk, chwaląc się wzrostem PKB w trzecim kwartale. Czy to odbicie gospodarcze jest dowodem na to, że rząd łapie drugi oddech?

Porównywanie Polski do Kalifornii, jednej z najbogatszych części świata, to nieporozumienie, i to niebezpieczne, ten stan jest bowiem bardzo bogaty, ale też bardzo zadłużony. Kalifornia jest bliska bankructwa, krótko mówiąc - kulą w płot. Na pewno warto się cieszyć, że polska gospodarka się rozwija, ale z drugiej strony - na początku roku rząd przewidywał, że w 2013 r. PKB zyska 2,5 proc. Już wiadomo, że będzie mniej, więc nie sądzę, aby była to sprawa godna konferencji prasowej premiera.

Premier ją zwołał, ponieważ czuje, że przełamał złą passę - przez ostatnie lata wzrost się kurczył, a teraz odbił w górę i wygląda na to, że ta tendencja się utrzyma przez najbliższe lata.

Właśnie dlatego pytamy o drugi oddech rządu.

Przypomnę drugą połowę lat 90. Wtedy też był bardzo dobry wzrost gospodarczy, w dodatku utrzymywał się przez kilka lat. W 1996 r. PKB wzrosło o 7 proc. i przekroczyło poziom z 1989 r. Jednocześnie rok później SLD przegrał wybory. To pokazuje, że ocena rządów jest procesem bardziej skomplikowanym. Jestem Polakiem, więc proszę mnie nie stawiać w sytuacji kogoś, kto nie chce, aby Polska się szybciej rozwijała. Chciałbym, aby Polska się szybciej rozwijała, ale nie sądzę, aby to pomogło Donaldowi Tuskowi. Ten rząd jest skompromitowany i większość społeczeństwa jest o tym przekonana.

Donald Tusk z kolei zarzuca PiS, że akty wandalizmu, do których doszło 11 listopada, były inspirowane retoryką Pana partii. Minister Sienkiewicz uważa, że sprawcy zamieszek to "ideowe dzieci PiS". Rzeczywiście?

Są takie stwierdzenia, których nie warto komentować. Ktoś w sposób bardzo prymitywny i nieudolny próbował skonstruować taką prowokację, z płonącą ambasadą rosyjską w roli głównej, a potem opowieścią o strasznych pisowcach, mającą odstręczać od nas społeczeństwo. To się nie udało.

Prowokację?

To tak wygląda. Ambasada rosyjska była ewidentnie źle zabezpieczona. Wygląda na to, że ktoś chciał takiego scenariusza i jest za niego odpowiedzialny. W przeciwnym razie sytuacja z ambasadą byłaby trudna do wyjaśnienia.

Kto to mógł być?

Odpowiem łacińskim qui prodest - ten, komu to służy. Zbieg okoliczności jest mało prawdopodobny, chociaż w stu procentach wykluczyć go nie można. Natomiast próba przypisywania nam odpowiedzialności za te wydarzenia jest bardzo nieudolną propagandą, chyba już tylko dla tych, którzy wierzą we wszystko, co powie Platforma. Dziś PO jest w istocie partią lewicową, która stosuje zabieg redukowania poglądów nielewicowych do faszyzmu. Według niej każdy, kto ma inne poglądy niż lewica, jest faszystą. To jest zabieg stosowany dość powszechnie w Europie, niesłychanie niebezpieczny, bo w praktyce likwiduje demokrację.

Organizatorzy Marszu Niepodległości myślą o wystawieniu własnych kandydatów w wyborach. Gdyby tak się stało, PiS zyskałby groźnego rywala po prawej stronie.

Nie obawiam się tego.

A jak podobają się Panu głosy mówiące, że należy te organizacje zdelegalizować za burdy na ulicach?

Musimy odpowiedzieć sobie na takie pytanie: Czy my chcemy, aby Polska była krajem demokratycznym, czy też nie? Demokracja ma swoją cenę. Od tego jest policja, aby przestrzegać porządku, pilnować, aby nie dochodziło do tego typu incydentów jak podpalanie budki strażników ambasady. W tym miejscu policja całkowicie zawiodła. To, oczywiście, nie jest podstawą do delegalizacji stowarzyszeń, które organizują marsz. Trzeba przecież udowodnić, że ich celem jest popełnianie przestępstw, a nie propagowanie idei politycznych. Jeśli delegalizacja ma nastąpić dlatego, że coś niepodobna się lewicy, a podkreślam jeszcze raz, że dziś w istocie rządzi lewica, to rozstajemy się z demokracją. Ta tendencja, aby z demokracją się rozstać, w Platformie jest bardzo widoczna. Widać, że ta formacja nie jest w stanie rządzić w ramach demokracji i nie jest w stanie zgodzić się, że w demokracji władzę się zyskuje, a potem się ją traci. Wreszcie obok tej niemożności wynikającej ze specyfiki kulturowej PO bardzo ważna jest też obawa przed odpowiedzialnością przed tym, co się działo w Polsce w ciągu ostatnich lat.

Gdyby PiS doszedł do władzy, to burd i zadym na ulicach 11 listopada by nie było?

W systemie demokratycznym zawsze coś może się zdarzyć. Tylko oszust może powiedzieć, że gdy obejmiemy władzę, chuligani od razu znikną. Ale przypomnę, że rok 2006, a więc rok naszych rządów, był najspokojniejszy od 1989 r. Natomiast ambasad trzeba pilnować. Nie trzeba być specjalnie rozgarniętym, aby wiedzieć, że ambasada rosyjska mogła być przedmiotem ataku. Tego dnia to miejsce powinno być szczególnie strzeżone. Policja z całą pewnością jest w stanie to zrobić. Sądzę, że gdy będziemy u władzy, ogromna większość Polaków o nastawieniu patriotycznym pomaszeruje w oficjalnym marszu organizowanym przez władze.

http://www.polskatimes.pl/artykul/1044495,kaczynski-po-weszla-w-role-sld-chroniac-mniejszosc-pcha-nas-w-strone-trzeciego-swiata,1,id,t,sa.html?cookie=1

Brak głosów